środa, 3 kwietnia 2013

So hello

Czeeść!
Jak obiecywałam,piszę drugą część mojej Wielkanocy,a także wczorajszego dnia ;)

Poniedziałek:
Normalnie się nie wyspałam,chociaż miałam możliwości.Może się bałam Śmigusa Dyngusa..Mama,babcia i chrzestna pojechały do kościoła,a ja z tatą zostałam w domu.Tata raniutko próbował mnie okłamać,ale nie udało mu się,a mi się udało-hehe ;)
Gdy wszyscy wrócili,zasiedliśmy do stołu i jedliśmy.Już tyle nie jadłam,ale też były pyszności ;)
Później z tatą poszliśmy ulepić bałwana,bo napadało duuuużo śniegu,cyba około 15 cm.Gdy lepiłam,to śnieg był mi do kolana.No i udało się.Przyznam się,że to pierwszy mój bałwan ;) Ale udany!!!
Następnie była fotosesja przy bałwanie,a później poszliśmy pić herbatkę i zjeść coś słodkiego.Po tym zaczęliśmy zbierać i pojechaliśmy do domu.
No na drodze warunki były katastroficzne.Może to nie ważne,ale to co opowiem nie jest najlepsze
Spokojnie jechaliśmy po drodze,nagle mama krzyczy na tatę,żeby zatrzymał się.Ja patrzę co się dzieje,a tu przewrócony na dach samochód leży i ludzie biegną ratować tych w samochodzie.My się też zatrzymaliśmy,tata podzwonił do policji.Później dowiedziałam się,że to wszystko się wydarzyło na oczach moich rodziców,ale więcej mama widziała.Po kilkunastu minutach już pojechaliśmy.Na szczęście wszyscy byli żywi,zdrowi,ja byłam w szoku i drżały mi kolana,nawet jeżeli tego nie widziałam.Po tym w samochodzie była cisza.
Później opowiadali,jak ksiądz pierwszy pobiegnął w sutanie ratować,co wydarzyło się itd..
No i tak minął dzień.Także też musiałam się do lekcji przyszykować itd..

Pa!!!




3 komentarze:

  1. Zazdroszczę bałwanka,haha :D
    Śliczne zdjęcia :)
    mybeautifuleveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń